Polish English German Russian

Nasza misja


                                „Ex amore maris et ignis”  – z miłości do morza i ognia”

W 2007 roku po odejściu z służby w siłach zbrojnych podjąłem wyzwanie stworzenie pierwszej w Polsce i jednej z pierwszych na świecie firmy zajmującej się bezpieczeństwem morskim – maritime security.  Wówczas istniały może trzy czy cztery trzy podobne firmy w Europie. Podjąłem z własnej inicjatywy przedsięwzięcie organizacyjno- biznesowe będąc przekonany, że łącząc swoje przygotowanie zawodowe oficera marynarki wojennej, doświadczenie oraz wiedzę wyniesioną  z służby na Formozie i w wywiadzie uda mi się rzetelnie i profesjonalnie przygotowywać specjalistów z zakresu ochrony bezpieczeństwa i bezpieczeństwa morskiego.

Wykorzystałem doświadczenie ze służby w Formozie, gdzie przygotowywano nas i szkolono do wykonywania zadań dywersyjnych, które taktycznie są zbieżne z działaniami terrorystycznymi. Szkoliłem się jak niszczyć okręty i statki, a więc wydawało się ze jestem przygotowanym także do tego żeby je chronić. Byłem przekonany, że ta specyficzna wiedza i umiejętności, zainteresowanie i fascynacja terroryzmem a także późniejsza służba w wywiadzie i operacyjne rozpoznawanie środowisk islamskich będą dostatecznym przygotowaniem by szkolić osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo morskie i pokazywać inne niż dotychczas znane im spojrzenie na kwestie zagrożeń bezpieczeństwa.

O tym, że się nie myliłem przekonałem się już rok później kiedy to w 2008 roku żeglugą morską wstrząsnęły ataki pirackie w rejonie Rogu Afryki. Świat zrozumiał jak bardzo bezbronne i podatne na ataki mogą statki i pływające na nich załogi. Doświadczenie osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo żeglugi w obliczu rozwijającego się w niesamowitym tempie piractwa było zbyt małe. Atakowano i uprowadzano statki wraz z załogami, a piraci somalijscy choć słabo wyszkoleni i uzbrojeni odkryli że nie tylko można ukraść mienie ze statku czy uprowadzić członków załogi tak jak miało to wcześniej miejsce w Nigerii. Somalijczycy odkryli, że nie tylko załoga jest cenna i można za nią otrzymać okup ale, że jeszcze bardziej cenna może być załoga statku wraz z ich jednostką. Spowodowało to pewnego rodzaju boom aktywności pirackiej, a piraci uprowadzali statki po kilka tygodniowo przy stosunkowo biernej postawie świata i całkowitej bezradności i bezsilności członków załóg do momentu wprowadzenia uzbrojonej ochrony. Dochodziło do rekordowych wartości okupu płaconych za przetrzymywane przez kilka miesięcy statki wraz z ich załogami, który w przypadku pływającego pod grecka banderą tankowca VLCC IRENE SL wyniósł w 2011 roku 13,5 mln USD. Zagrożenie atakami pirackimi wymusiło intensywny rozwój zainteresowania bezpieczeństwem morskim. W tamtym okresie dochodziło również do częstych uprowadzeń Polaków, którzy byli członkami załóg  pływających przez rejon Rogu Afryki. Z wieloma z nich spotykałem się po powrocie do kraju, zbierałem wiedzę na temat taktyki działań piratów, zachowań załogi i napastników w poszczególnych etapach incydentu zakładniczego i izolacji. Jeden z wniosków nasuwał się sam. Należy szkolić załogi statków oraz budować ich świadomość,  na wypadek ataku i uprowadzenia. Znowu udało się nam być prekursorami, a organizowane przez nas szkolenia antypirackie dla załóg statków w czasie których m.in. uczono jakie środki samoobrony statku stosować ale przede wszystkim jak przetrwać atak piracki i incydent zakładniczy. W ramach szkolenia marynarze zdobywali wiedzę od innych marynarzy, którzy byli uczestnikami uprowadzenia, a kapitanowie kpt. Piotr Budzynowski dowodzący MV Beluga Nomination w czasie najkrwawszego ataku pirackiego w 2011 roku i kpt. Marek Niski dowodzący największym statkiem uprowadzonym w 2008 roku VLCC Sirius Star, którzy dowodzili statkami w czasie ataku i incydentu zakładniczego dzielili się swoimi doświadczeniami w zakresie dowodzenia statkiem i załogą w tych specyficznych warunkach. Nasz ekspert psycholog wojskowy mjr. Angelika Szymańska uczyła jak minimalizować straty psychiczne i funkcjonować w czasie długotrwałej izolacji. Ja przedstawiłem modus operandi piratów,  istotne informacje dotyczące sprzętu i rejonów działań. Na koniec marynarze brali udział w symulacji ataku na Cytadelę z użyciem środków pozoracji pola walki. Przygotowanie załóg do ataków pirackich i incydentu zakładniczego to jedna z metod obniżenia podatności statków na ataki pirackie. Z naszej oferty skorzystały z powodzeniem takie firmy jak: Chipolbrook, Euroafrica, PŻM, Unibaltic, Hansa Shipping, Ace Tankers, Green Reefers i wielu innych armatorów. Najważniejszą i oczywiście najskuteczniejszą metodą ochrony statków była jednak nadal uzbrojona ochrona w rejonach zagrożonych. Mój plan zaangażowania Polaków byłych żołnierzy jednostek specjalnych, a także innych żołnierzy oraz policjantów z pododdziałów antyterrorystycznych nabrał realnego kształtu. Coraz więcej armatorów rozważało zatrudnienie uzbrojonej ochrony dla swoich statków żeglujących w rejonie Rogu Afryki. Choć Międzynarodowa Organizacja Morska nie wydawała jeszcze rekomendacji (nigdy jej nie wydała) na tego typu działania i zostawiła to gestii właścicieli statków wydawało się, ze nie będzie innego rozwiązania problemu. Maritime Safety & Security realizowała uzbrojoną ochronę statków w rejonie Rogu Afryki jako dotychczas jedyna polska firma spotykając się z uznaniem naszych klientów.

W 2010 roku rozpoczęliśmy szkolenia przygotowujące do realizowania zadań w zakresie uzbrojonej ochrony statków operatorów bezpieczeństwa morskiego Marsec Operator lub Maritime Security Operator MSO. Kandydaci do pracy zdobywali uprawnienia zgodnie z Konwencją STCW i przechodzili szkolenie specjalistyczne w oparciu o przygotowany przeze mnie autorski program, który powstał znacznie wcześniej niż brytyjsko kurs City & Guilts Level III. Potem najlepsze firmy Ambrey Risk, Diaplous i inne z większym potencjałem logistycznym  i podpisanymi umowami na ochronę statków, chciały korzystać z wyszkolonych przez nas ludzi. W 2012 roku istniało już 140 firm świadczących usługi uzbrojonej ochrony statków, a zatrudniały one 2700 osób, zaś Polacy podobnie jak marynarze stanowili najliczniejszą nację europejską pracujących w tym zawodzie. Zdecydowana większość MSO odbyła szkolenie w Ośrodku Szkoleniowym Maritime Safety & Security, który  zdobywając kwalifikacje i tajniki pracy w uzbrojonej ochronie statków. Zastosowanie uzbrojonej ochrony statku przyniosło rozwiązanie w postaci powstrzymania uprowadzeń statków w rejonie Rogu Afryki i przez ostatnie trzy lata poza jedynym  uprowadzeniem statku nie dochodziło do innych uprowadzeń.

Zagrożenia w domenie morskiej w ciągu ostatnich lat uległy bardzo dynamicznym zmianom: zwiększenie produkcji narkotyków, a tym samym znaczny wzrost przemytu kokainy i haszyszu drogą morską, zagrożenia hybrydowe na Bałtyku ze strony Federacji Rosyjskiej: sabotaż kabli podwodnych, obiektów morskiej infrastruktury krytycznej, aktywność „floty cieni”, wykorzystanie platform bezzałogowych USV, UAV, UUV zarówno przez podmioty państwowe jak i niepaństwowe do ataków na żeglugę oraz infrastrukturę portową to obecny krajobraz bezpieczeństwa morskiego.      

Bezpieczeństwo morskie, wywiad morski, specjalistyczne szkolenia, analizy ryzyka oraz znajdowanie rozwiązań podnoszących bezpieczeństwo zarówno w domenie morskiej jak i na lądzie to nasza pasja.  

Wciąż oczekujemy i jesteśmy otwarci na kolejne wyzwania i zadania z zakresu bezpieczeństwa morskiego oraz ochrony obiektów morskich, morskich farm wiatrowych, statków którym z determinacją, wielką pasją i ochotą podejmiemy się sprostać.

Prezes Maritime Safety & Security Sebastian Kalitowski, kmdr ppor. rez.

Więcej informacji dotyczących powstania Maritime Safety & Security znajdziesz: